Każdemu z nas zdarza się czuć zamęt w głowie; nie możemy przypomnieć sobie czy zamknęliśmy mieszkanie, wyłączyliśmy gaz, połknęliśmy tabletkę. „Wicher w głowie zdarza się”, czyli nie czuliśmy się autorami pechowego działania.
Zachęcam do przeczytania książeczki Małgorzaty Musierowicz o „Samosię”.
Gdy rządzi nami „samosię” spotykają nas kłopoty. Gdy my kierujemy swoim działaniem możemy odnieść sukces. Nam „zdarza się” – czasem. Dzieciom nadpobudliwym przydarza się wielokrotnie w ciągu dnia.
Skutki myślenia w kategoriach autora czynności uświadomił mi masztalerz, który uczył mnie „objeżdżać” konie wyścigowe na warszawskim Służewcu. Półklęczy się wtedy na malutkim siodełku, stopy oparte są bowiem o strzemiona umieszczone wysoko. Nie ma się czego trzymać nawet gdy koń się nie rusza, a tu trzeba galopować! – udało mi się nie spaść! Zawołałam z dumą po okrążeniu stadionu. Zamiast spodziewanej pochwały usłyszałam: – To znaczy, że Pani wcale nie umie jeździć! Rządzi Panią koń i to się źle skończy. Ma Pani powiedzieć: – Pojechałam, umiem nim kierować.
Właśnie autora działania potrzebujemy rozpoznać, żeby odróżnić dziecko nadpobudliwe od źle wychowanego.
Dziecko z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami uwagi (z angielska ADHD) nie potrafi kierować swoim działaniem z powodu wytwarzania w mózgu zbyt małej ilości dopaminy i niektórych innych neuroprzekaźników. Na dodatek dopamina zbyt szybko się rozpada gdy dziecko jest zmęczone i zestresowane. Skutkiem jest nie umiejętność hamowania.
Są inne przyczyny przewagi pobudzenia nad hamowaniem – jak dotąd niedokładnie poznane.
Opisane są szczegółowo objawy ADHD. Ujmuje się je w trzy grupy:
Zaburzenia koncentracji uwagi.
Uwagę dziecka zaprzątają te bodźce, które akurat są najsilniejsze lub najciekawsze. Uwaga dziecka „przerzuca się” niezależnie od jego woli. Ono nie odróżnia czynników istotnych od błahych. Nie dąży do ukończenia zadania, bo żyje chwilą. Nie ma poczucia czasu. Nawet kilkunastolatek przejawia odpowiedzialność na poziomie kilkulatka, bo nie przewiduje skutków swojego działania.
Pewien piątoklasista wybiegł na przerwie na boisko szkolne ucieszony, że Pani dyrektor pozwoliła otworzyć łącznik, bo pogoda poprawiła się wyraźnie. Rozpędzony trafił na bramkę do gry w piłkę. Wskoczył na sznurową siatkę i spadł z niej łamiąc sobie obie ręce.
Impulsywność.
Dziecko, które nie jest w stanie powstrzymać swoich reakcji robi to, co mu się chce nie bacząc na sytuację.
Chłopiec w pierwszej klasie gimnazjum podniósł rękę w trakcie pisania klasówki z matematyki – „Muszę wyjść!” – „Po co?” – „Chce mi się kupę”. Po chwili wrócił: – „Nie ma papieru, muszę pożyczyć od kogoś chusteczki”.
Nadruchliwość.
Niemowlęta z zespołem ADHD nie raczkują i nie chodzą. Od pełzania „przeskakują” do biegania. Ruchem rozładowują dokuczające im napięcie. Nawet w okresie dorastania ruszają rzeczy wokół siebie nie bacząc czyje są.
Natężenia powyższych cech może być różne, stąd spotykamy podtypy ADHD. U chłopców częściej występuje wzmożona nadruchliwość. U dziewczynek częściej występuje ADD – prawie bez nadruchliwości. Z impulsywnością mamy do czynienia
u każdego.
Z uwagi na wszystkie grupy objawów, nadpobudliwi bezwiednie naruszają cudze granice, czym narażają się rówieśnikom
i dorosłym. Słaba koncentracja powoduje, że nie zauważają ostrzeżeń – a nawet jeśli, to i tak „samosię” robi swoje. Reakcję innych odczuwają jako krzywdę. Skrzywdzone w swoim mniemaniu bronią się w sposób impulsywny. Wybuchają niepohamowaną złością. Obserwujemy niekontrolowane zachowania opozycyjno - buntownicze. Mówimy: – „O, znowu się ciska jak dzikus!”
Odmiennie się ma sprawa w przypadku dziecka źle wychowanego. Ono nauczyło się, osiągać swoje cele przemocą. Planuje swoje postępowanie tak, aby osiągnąć niecne cele: sprawić komuś cierpienie, przeszkodzić w dobry działaniu, zgodnym z normami społecznymi. Działa świadomie, kieruje innymi tak, żeby osiągnąć co chce i być uznanym za niewinnego. Za ofiarę wybiera sobie kolegę nadpobudliwego z klasy, bo jego najłatwiej jest „podpuścić”.
W ostatnich latach zajęto się w Polsce problemem ADHD. Rodzice i nauczyciele przestają się wzajemnie obwiniać za porażki dziecka, zaczynają współpracować. Dowiadują się, że najlepsze efekty daje terapia systemowa. Chaosowi przeciwstawiają harmonijne uporządkowanie świata. Określają jasne zasady i wynikające z nich zadania dla szkoły, rodziców i samego dziecka.
Postępując spójnie i konsekwentnie wdrażają dziecko do życia w uporządkowanym, przewidywalnym świecie. Otaczają je miłością czyli chwalą za dobre postępowanie, okazują wiarę w jego sukcesy. Współpracują z nimi okazując szacunek i wymagając szacunku dla siebie. Realizują to, co zapowiedzieli. Stawiają granice, uczą dziecko ponosić skutki działania.
Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna diagnozuje i pomaga nawiązać i kierować terapią zintegrowaną. Specjaliści zatrudnieni w poradni są kompetentni, by wskazywać kierunki pracy każdego środowiska, w którym wzrasta dziecko z zespołem nadpobudliwości.
Wszystkie podejmowane działania mają służyć dobru dziecka z ADHD i pozostałym dzieciom w klasie lub członkom rodziny. Jest to ogromna praca wymagająca systematyczności i radzenia sobie ze swoimi emocjami.
Niektórzy ludzie spodziewają się, że uzyskanie diagnozy o ADHD zwolni dziecko od ponoszenia skutków własnego działania, np. od otrzymania obniżonej oceny ze sprawowania, czy wyrzucenia ze szkoły. Kochani! – przed światem się nie ucieknie. Kto łamie normy współżycia, ten spotka się z reakcją społeczną niezależnie od treści orzeczenia lub opinii z poradni.
Szczególnie trudna sytuacja powstaje, gdy dziecko nadpobudliwe wychowuje się w rodzinie, w której jedno z rodziców ma ten zespół i było nieprawidłowo prowadzone w dzieciństwie. W tej rodzinie dziecko jest ranione, bardziej zbuntowane, uczy się siłowego rozwiązywania problemów. Na zespół ADHD nakłada się złe wychowanie prowadząc do powikłań ADHD, bardzo trudnych do leczenia. W takim przypadku wszyscy dorośli muszą z pokorą podjąć żmudną współpracę korzystając z pomocy psychiatry i psychologa. Próba „pójścia na skróty”, szukania ułatwień życiowych za pomocą samej diagnozy tylko pogorszy sprawę, bo utwierdzi dziecko w postawie wymuszania tego, czego doraźnie potrzebuje.
Bywa, że adhd dziecka jest objawem tego, że system, w którym żyje nie sprzyja harmonijnemu rozwojowi.
Podczas terapii systemowej dla rodzin, par, pojedynczych osób oraz warsztatów dla nauczycieli i rodziców odkrywamy te mechanizmy systemu, które utrudniają dobre funkcjonowanie dziecka i jego najbliższych w ich rolach społecznych. Zmieniamy reguły na takie, by nam było dobrze i innym z nami było dobrze – jak mówi moja mama.
Oczywiście ćwiczymy konkretne techniki radzenia sobie.