Psychologia

CZYTELNE INTENCJE

 Zależy nam, żeby dziecko nauczyło się odróżniania dobrych od złych skutków swojego działania. Określiliśmy jasne reguły postępowania i konsekwentnie stosujemy ustalone sankcje. Tymczasem dziecko nadpobudliwe nadal niewiele sobie robi z naszych pogróżek i kar, ponieważ:

  1. Stara się zwrócić na siebie uwagę za wszelka cenę, a nauczyło się, że na nagrody nie ma co liczyć. Woli zatem karę od obojętności.

  2. Stosowanie sankcji coraz bardziej dotkliwych prowadzi do granicy fizycznej niemożliwości, o czym dziecko doskonale wie. “- I co mi zrobicie? zabijecie mnie?”

  3. Nasze rzeczywiste intencje nie są czytelne dla dziecka.

Znajomość dwóch pierwszych powodów pozwoli nam rozwinąć w sobie silną postawę respektowania zasad. Okazujemy dziecku systematycznie, że zależy nam właśnie na tym, aby zachowywało się w sposób właściwy. Osłabiamy tym samym jego potrzebę wodzenia nas za nos w celu wykręcenia się od ponoszenia przykrych konsekwencji. Zwracamy na dziecko uwagę, zanim złamie ono przyjęte reguły. Skoro wiemy, że ono i tak zmusi nas do częstego zajmowania się nim, to warto nie dopuścić do kłopotliwych skutków większych przewinień. Pasuje tu przysłowie “zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. Zadanie budowania dobrych stosunków z naszym podopiecznym polega na rozwijaniu w sobie pomysłowości w przewidywaniu możliwych zachowań. Trudna to sztuka, jako że jednym z kryteriów zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami uwagi jest właśnie nieprzewidywalność reakcji. Astrid Lingren pokazała, jak Lotta z ulicy Awanturników pocięła nożyczkami nowiutki biały sweterek dlatego, że wyglądał na taki, który drapie i gryzie.

Gdy przyjrzymy się bliżej konkretnemu uczniowi, dojdziemy do pocieszającego wniosku, że w określonych sytuacjach powtarza on swój wachlarz zachowań. Zaobserwujemy też wiele reakcji podobnych dla kilkorga nadpobudliwych dzieci. Często zdarza się zabawa długopisem zamiast uważania na lekcji. Rozwija się ona swobodnie w kierunku tworzenia z owego długopisu i drobnych dodatków różnych rzeczy (samolot, rakieta, ptak, postać), zabawiania tym innych, wyrywania sobie nawzajem żeby się osobiście pobawić, rozpadnięcia się na mniejsze części, rozkręcenia do końca, wylania tuszu na sprzęty i podłogę, nieprzyjemnej rozmowy, sprzątania. Wariant uproszczony pomija twórczość artystyczną, jednak też kończy się rozlaniem tuszu z przykrymi konsekwencjami. Czujny nauczyciel zajmie się uczniem, który od chwili ogląda trzymany w dłoni długopis. Uniknie dzięki temu zostania po lekcjach, by dopilnować sprzątania, proszenia o denaturat, zarzutów o nieupilnowanie czystości w czyjejś sali, komentarzy o nieudolności wychowawczej itd.

Zwracanie dodatkowej uwagi na dziecko z zespołem ADHD męczy. Będzie męczyć mniej, jeżeli nauczyciel zapobieże niepożądanemu zachowaniu. W tym kierunku zmierzają postulaty twórców pomysłu “ Szkoły z klasą”. Ogromnie budujące są sygnały o dużym poparciu projeku w całej Polsce.

Zajmijmy się teraz trzecim powodem małej skuteczności narzucanych przez nas rygorów. Wypowiedź słowna staje się przekonująca wtedy, gdy jest zgodna z “mową ciała”. Przede wszystkim trzeba okazać dziecku swoje intencje; rozmowa z nim jest dla nas ważna, szanujemy je, wymagamy wzajemnego szacunku i uwagi. Całe ciało ma być zwrócone przodem w stronę rozmówcy. Nie zajmujemy się przy tym niczym innym. Staramy się mieć oczy na wysokości oczu dziecka.

Mową ciała regulujemy poziom napięcia. Modelujemy znaczenie emocjonalne zdarzenia. Nasz nastrój przekażemy dziecku. Rozegra się między nami próba sił. Dziecko emanuje silnymi emocjami, ponieważ działa impulsywnie, nie potrafi hamować swoich reakcji. Czasem celowo zmierza do wywołania jak największego efektu, żeby wywołać zainteresowanie swoją osobą. Zachowanie dziecka odbieramy jako zaczepne, czujemy się ustawiani w roli przeciwnika. Dziecko potrafi być tak przekonujące, że przestajemy panować nad swoimi emocjami i dajemy się sprowokować. Mniemamy, że musimy wyjść zwycięsko z konfrontacji, żeby zachować autorytet przed tym uczniem i całą klasą. Niestety, sam fakt wejścia w utarczkę słowną jest naszą porażką. Lekcja została efektownie przerwana. Na ostateczne zwycięstwo nie mamy co liczyć, ponieważ “przeciwnik” nie szanuje norm kulturowych, a atmosfera silnych bodźców emocjonalnych nakręca siralę impulsywnych reakcji. Zostaniemy zmuszeni do zastosowania poważnych sankcji, co nie powinno zdarzać się często w procesie wychowawczymi i podlega ograniczeniom prawnym. (załącznik Nr 2 do rozporządzenia MEN z dnia 15 lutego 1999 r. w sprawie ramowego statutu publicznej sześcioletniej szkoły podstawowej i publicznego gimnazjum (Dz.U. nr 14 poz. 131)

Statut określa… prawa i obowiązki uczniów, w tym…rodzaje nagród i kar… oraz tryb odwoływania się od kary; nie mogą być stosowane kary naruszające nietykalność i godność osobistą ucznia, warunki pobytu w szkole mają zapewniać uczniom bezpieczeństwo, ochronę przed przemocą, uzależnieniami, demoralizacją oraz innymi przejawami patologii społecznej.

Obserwowanie interwencji naładowanej silnymi, negatywnymi emocjami jest sprzeczne z wymogami bezpieczeństwa psychicznego. Ponadto ( zgodnie z Rozporządzeniem MEN w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów… (Dz. Urz. MEN 1999 Nr 41, poz. 413) poglądy i opinie kontrowersyjne lub niezgodne z poglądami nauczyciela nie mogą mieć wpływu na uzyskiwane przez ucznia oceny merytoryczne. Dochodzi tu jeszcze dość powszechnie znany zakaz ograniczania dziecku dostępu do nauki, w myśl którego nie wolno wypraszać ucznia z klasy podczas lekcji. (Konwencja o Prawach Dziecka, przyjęta przez ONZ 20 listop. 1989 r. /Dz. U. 1991, Nr 120, poz. 526 i 527 /)

Jaki stąd wypływa wniosek? Wiedząc że podłożem impulsywnego działania dziecka jest choroba, nie ulegamy emocjom. Całą swoją postawą okazujemy spokój płynący z pewności własnej wiedzy. Modelujemy zachowanie rozsądne. Osłabiamy napięcie, żeby oklapło, jak sparciały balonik. Nie pozwalamy naruszać norm, sami pokazujemy dobry przykład.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *