Psychologia

Jak powiedzieć rodzicom o nadpobudliwości ich dziecka i przekonać do zdiagnozowania go?

( Obalenie mitu o opłacalności udawania, że dziecko jest właściwie takie jak jego rówieśnicy.)

Rodzice znają ustawę o ochronie dóbr osobistych, zgodnie z którą mogą mieć pretensje o wyrażanie nieudokumentowanych opinii na temat cech wewnętrznych dzieci. Członkowie rad pedagogicznych, którzy uczestniczą w prowadzonych przeze mnie szkoleniach słyszą pogróżki od rodziców zdenerwowanych podejrzeniami sformułowanymi pod adresem swoich pociech. Właśnie – „podejrzenia” – już samo określenie budzi chęć obrony.

Nauczycielki pytają mnie wprost: jak powiedzieć matce, że dziecko ma prawdopodobnie zespół ADHD? Jak przekonać do wykonania specjalistycznych badań? Żyjemy w Polsce. Ludzie boją się napiętnowania. Wolą udawać, że wszystko jest w granicach normy, a o niepowodzenia szkolne obwiniać różne osoby i warunki pracy szkoły. Okazują postawę zgodną ze stereotypowymi wyznacznikami pozycji szanowanych obywateli, którą można parafrazować tak: „Jesteśmy porządną rodziną, u nas nikt się po prawnikach ani psychologach nie włóczył !”

A my im proponujemy psychiatrę!

Nawet kadra, która rozumie potrzeby dziecka nadpobudliwego nie uniknie oskarżeń o nieudolność. Jedna z matek obwiniała nauczycielkę gimnazjum nawet o to, że zwraca na jej dziecko więcej uwagi, niż na pozostałe: „Inni też nie zawsze mają odrobione lekcje, czemu pani pilnuje właśnie moje?”

Bywa i tak, że sześcio – ośmiolatek pod opieką troskliwej babci w domu nie ujawnia nadmiernego rozkojarzenia i impulsywności. Rodzice takiego dziecka winą za niekontrolowane zachowanie obarczają nauczycielkę. Nie przyjmują do wiadomości, że w klasie jest za dużo bodźców jak na możliwości systemu nerwowego dziecka z nadpobudliwością.

Szkoła ma przed sobą ważne i trudne zadanie: zmienić postawę niechętnego rodzica.

  • Zadanie jest ważne z uwagi na skutki jego powodzenia dla wszystkich mających do czynienia z bohaterem naszych rozważań. Odmowa ze strony rodziców bardzo utrudni kompleksowe oddziaływanie na zachowanie dziecka, co grozi porażką pedagogiczną.

  • Zadanie jest trudne, bowiem wymaga przełamania stereotypów.

Jak je wykonać?

    1. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że rozmawiając z rodzicami musimy zadbać o ich poczucie bezpieczeństwa. Ludzie ci żyją w ciągłym zagrożeniu; otrzymują dużo złych wiadomości od osób stykających się z ich dzieckiem, a także raniących doświadczeń ze strony jego samego. Należy zadeklarować naszą chęć współpracy i wiarę we wspólnie osiągnięty sukces szkolny i życiowy dziecka.

    2. Można mówić tylko o konkretnych zachowaniach, nigdy o cechach, czy postawach dziecka. Przykłady zachowania można sprawdzić, i w ten sposób obronić się przed ewentualnymi oskarżeniami rodziców o rozmijanie się z prawdą. Można powiedzieć: „Pawełek darł papier podczas lekcji i podrzucał go do góry. Śmiał się przy tym na głos i mówił, że pada śnieg” „.Basia z Anią wykonywały z wielkim zapałem polecenia pani od historii. Dodatkowo wymalowały Arkowi , który siedział przed nimi wielkie blizny na szyi, a na nich szwy grubym granatowym flamastrem”. „Mariusz zobaczył w swoich spodniach rozprucie prawie na wysokości kroku i wkładał w nie długopis, który potem wypadał dołem nogawki stukając o podłogę. Chłopiec bawił się tak przez 20 minut do końca lekcji. Nie brał w niej udziału, odwracał tym uwagę innych”. „Darek przewiercił czubkiem nożyczek zeszyt na wylot, włożył w ten otwór długopis i kręcił zeszytem, aż ten poleciał”. Nauczyciel nie ma narzędzi do zbadania cech psychicznych, czy myśli dziecka; nawet gdyby miał, to bez zgody rodziców nie mógłby ich użyć, a wyników ujawnić. Wygłaszanie sądów o przyczynach zachowania ucznia jest nieuprawnione i rodzice o tym wiedzą. Poczują się zaatakowani opiniami w rodzaju: „Rozpieściliście Państwo Pawełka: bawi się jak dzidziuś i nie daje normalnym dzieciom się uczyć”. „Te dwie cwaniaczki trudno przyłapać, jak rozrabiają, bo dla niepoznaki udają wielki zapał do nauki”. „Bezczelny Darek złośliwie niszczy zeszyty, żeby pokazać co myśli o przedmiocie”. Niestety, zaburzony sposób komunikowania swoich spostrzeżeń na temat dziecka nadpobudliwego występuje w wielu szkołach, na co wskazują liczne listy od rodziców z całej Polski, oraz ich wypowiedzi na spotkaniach grup wsparcia Stowarzyszenia „Ponad”.

    3. Rodzicom bardzo opornym trzeba ponadto pokazać skutki niedostarczenia diagnozy do szkoły. Otóż każdy etap kształcenia kończy się teraz testem kompetencji ocenianym zewnętrznie. Dziecko nadpobudliwe traktowane tak jak wszystkie inne, nie ma szansy go zaliczyć, tracąc tym samym możliwość dalszej edukacji na dobrym poziomie. Szkoła jest bowiem instytucją działającą według konkretnych regulacji prawnych. Może podjąć wysiłki, a co za tym idzie – koszty indywidualnego podejścia do dziecka, gdy otrzyma odpowiednią „podkładkę”, czyli orzeczenie poradni psychologiczno – pedagogicznej. Indywidualne podejście do ucznia wychodzi na przeciw konkretnym potrzebom wynikającym z rodzaju i nasilenia zaburzenia. W naszym przypadku możemy liczyć na poświęcenie temu dziecku znacznie więcej uwagi. Warto uzmysłowić rodzicom, że nauczanie nadpobudliwych wymaga od nauczyciela dzielenia złożonego zadania na pojedyncze polecenia, dopilnowania wykonania poleceń, zapisania pracy domowej, zauważania choćby najmniejszych przejawów pozytywnego zachowania, ocenianie bardziej wysiłków, niż wyników, systematycznej współpracy z domem.

    4. Zachętą do zdiagnozowania dziecka może też być wiadomość o możliwości skorzystania z pomocy drugiej osoby podczas lekcji. Bywają to wolontariusze – np.: studenci pedagogiki w ramach praktyk – tak jest na razie w Poznaniu. Gdzie indziej przychodzi na niektóre zajęcia ktoś z rodziny dziecka, szkolny pedagog. Jedna z podwarszawskich szkół niepublicznych zaangażowała dodatkową osobę.

    5. Przedstawmy rodzicom całą sytuację jako należne im korzystanie z praw. — Płacicie Państwo podatki, to należy się wam usługa lekarza psychiatry. W krajach wysoko rozwiniętych jest ona standardem cywilizacyjnym.

    6. Spodziewany lęk przed nieznanym najlepiej zredukować informacjami o przebiegu wizyty. –Teraz są to lekarze o wysokiej wiedzy z zakresu neurologii i psychologii. Żyją w tej samej rzeczywistości co my, mają dzieci i kierują się zdrowym rozsądkiem. Do postawienia diagnozy potrzebna będzie informacja wychowawcy klasy i badania lekarskie – w tym EEG. Badania będą miały na celu wykluczenie różnych chorób, które mogą przejawiać się nadpobudliwością. Chodzi tu o stany zapalne, zaburzenia hormonalne tarczycy, czy padaczkę.

Wymienione argumenty trzeba ostrożnie dozować. Użycie ich wszystkich na pierwszym spotkaniu spowoduje raczej skutek odwrotny do zamierzonego. Pamiętajmy o punkcie pierwszym odnoszącym się do poczucia bezpieczeństwa rodziców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *