Psychologia

SPOŁECZNOŚĆ RODZICÓW WOBEC POMOCY DZIECKU Z ADHD

Rodzice innych dzieci w klasie szkolnej (czy grupie przedszkolnej) bardzo szybko orientują się, że ich pociechy narażone są na niekontrolowane zachowanie nadpobudliwego kolegi. Dowiadują się, że poziom nauczania w klasie obniża się, a czas przerwy niesie więcej zagrożeń niż odpoczynku. Ich intuicyjne próby łagodzenia napięć nie poprawiają sytuacji. Dochodzi do ostrego konfliktu, szukania winnego, a w konsekwencji wykluczenia dziecka z zespołem ADHD ze społeczności szkolnej.

Zadaniem szkoły jest zmiana tego scenariusza, bowiem zgodnie z Art. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997r., Nikt nie może być pozbawiony prawa do nauki.

Niestety, prawo jest wykorzystywane przeciwko dziecku nadpobudliwemu w naszej codzienności. Zamiast z nią walczyć, przyjrzyjmy się jej – zgodnie z przekazem Spinozy: „nie płacz, nie przeklinaj, lecz zrozum”.

Matka ośmiolatka z zespołem ADHD powiadomiła szkołę o stanie synka, przekazała zalecenia lekarskie z instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Skutkiem są szykany od pierwszych dni nauki w drugiej klasie: ośmieszanie przed dziećmi, piętnowanie, wyszukiwanie i staranne dokumentowanie „przewinień”, publiczne wyczytywanie i komentowanie ich na zebraniach z rodzicami, połączone z obrażaniem matki. Szkoła twierdzi, że umie postępować z dziećmi nadpobudliwymi i nie potrzebuje specjalistycznego szkolenia. Rodzice innych dzieci współpracują ze szkołą w kierunku „pozbycia się kłopotu” obarczając winą „nieudolną matkę”. Jest to sytuacja tak trywialna, że aż dziw, że spotykam się z nią w Warszawie, i to w kilku szkołach! Matki pokazują dzienniczki swoich dzieci z zapytaniem, czy pani, tworząc tę literaturę podczas lekcji, ma jeszcze czas na właściwą pracę.

Odmienne oczekiwania stawiają przed rodzicami niektóre placówki bardzo nastawione na postępy dziecka z zespołem ADHD. W jednej z podwarszawskich niepaństwowych szkół wychowawczyni klasy piątej uczniowie i ich rodzice zostali obarczeni odpowiedzialnością za budowanie właściwej atmosfery. Jedna z matek wiedziona współczuciem do chorego dziecka oraz chęcią przygotowania swojej córeczki do współpracy z różnymi ludźmi włożyła w to wiele starań. Tłumaczyła córce – nazwijmy ja Kasią -, że zaczepki chłopca i jego swawolne zachowanie są spowodowane nie jego złą wolą, tylko niemożnością panowania nad sobą. Zadaniem dzieci zdrowych jest dawanie dobrego przykładu i pomaganie w wykonywaniu poleceń. Wiedziała, że przeszkolona, rozsądna wychowawczyni wprowadziła w klasie jasne zasady. Ponadto została tam przydzielona osoba do pomocy, by ktoś mógł podczas lekcji np. biegać z dzieckiem po schodach dla rozładowania jego napięcia. Niestety, owa osoba podważała przy dzieciach autorytet wychowawczyni i zmieniała zasady.

Kasia wielokrotnie próbowała pomóc nadpobudliwemu koledze, ale spotykała się z jego strony ze złośliwymi wypowiedziami i fizycznymi przykrościami. Trudno jej było korzystać z lekcji zakłócanych często i skutecznie przez tego chłopca. Jednocześnie czuła się współodpowiedzialna za ten stan rzeczy. Rozwinęło się w niej poczucie winy. Obie z matką nie czują się na siłach sprostać sytuacji, podobnie jak wychowawczyni, która poczuła się bezradna i odeszła stamtąd z końcem minionego roku szkolnego.

W obu przykładach narasta konflikt interesów wszystkich uczestników spowodowany brakiem porozumienia między nimi.

Pamiętamy, że całościowe oddziaływanie na dziecko, stanowi jedyną drogę do sukcesu. Odpowiedzialność za ustawienie współpracy innych rodziców z rodziną dziecka nadpobudliwego spoczywa na szkole. Wychowawcę powinien wesprzeć psycholog, pedagog, dyrektor. Najważniejsze są tu rzeczywiste umiejętności radzenie sobie z rozkojarzonym uczniem, a nie tytuł formalny osoby wspierającej.

Krokiem pierwszym jest uzyskanie zgody opiekunów dziecka z zespołem ADHD, co zostało omówione w numerze lipcowym „remedium”. Od ich uznania zależy, czy będą obecni podczas rozmowy o dziecku na zebraniu z rodzicami. Nie należy wywierać żadnego nacisku w tym kierunku. Uczestniczenie w publicznym przedstawianiu spraw swojego dziecka może być zbyt trudne. Właśnie okazanie szacunku każdej ze stron, również wymaganie szacunku dla siebie jest warunkiem świadomej współpracy. Osiągamy go dzięki uważnemu i życzliwemu wysłuchaniu wszystkich zainteresowanych i dzięki wyegzekwowaniu bycia wysłuchanym. Dopuszczenie do swobodnych wypowiedzi na forum niesie w sobie niebezpieczeństwo zadziałania mechanizmów znanych jako „psychologia tłumu”. Bezpieczniej będzie rozmawiać z poszczególnymi rodzicami osobno, przed wspólnym spotkaniem na ten temat.

Zapanowanie nad emocjami grupy ułatwi przygotowany plan. Najpierw przypominamy temat spotkania: problemy spowodowane przez konkretne dziecko. Ustalamy czas; – najlepiej do 30 minut. Podajemy cytowane na wstępie podstawy prawne naszej sytuacji. Dodajemy zapis punktu 1 artykułu 29 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności podpisanej w Paryżu dnia 20 marca 1952r. „Państwa-Strony są zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana na: d) przygotowanie dziecka do odpowiedzialnego życia w wolnym społeczeństwie, w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci…”

Teraz podajemy te informacje o dziecku, które pozwolili ujawnić opiekunowie. Układamy je w taki sposób, by wynikał z nich cel: wzajemne wsparcie i przyjęcie na siebie pewnych zadań. Uspokajamy od razu, że myślimy o takich zadaniach, które nie zabiorą energii. Zdajemy sobie przecież sprawę z niedoboru czasu i sił w polskich rodzinach. Dotąd naradzaliśmy się w domach, jak bronić się przed nadpobudliwym kolegą. Marnowaliśmy siły a sytuacja pogarszała się, wszyscy przegrywali. Działania niespójne tworzyły przestrzeń nieokreśloną, pole do krętactw i nadużyć dla inteligentnego dziecka z deficytem hamowania i uwagi. Od dzisiaj potraktujemy obecność tego dziecka tak jak pogodę; mamy wpływ nie na to, jaka jest, tylko na to, jak wobec niej zachowamy.

Nie zmienimy przecież genów dziecku. Cieszmy się, że to nie nam trzeba pomóc. Łatwiej jest czynić coś dla kogoś, niż być zależnym od cudzej dobroci. Nie wiadomo jeszcze, czy komuś z obecnych nie urodzi się dziecko z zespołem ADHD. Bywa nawet, że jedno z bliźniąt jest zrównoważone ( dla rozładowania napięcia można zażartować, że jest ono „tradycyjne”), a drugie nadpobudliwe. Poza tym nadpobudliwych w lżejszym stopniu jest kilkoro innych w klasie. Ucząc się sztuki postępowania z tym jednym, poradzimy sobie z łatwością z każdym.

Trzeba przekonać swoje dzieci do nie prowokowania kolegi, zachęcać ich do pomocy. Nie można obwiniać ich za porażki; nie one odpowiadają za kolegę! Mają prawo zgłaszać trudności pracownikom szkoły i otrzymać pomoc z ich strony. W przypadku dziecka nadpobudliwego, nawet najbłahsze niedomówienia mogą prowadzić do ostrych reakcji!

Paru rodziców powinno zgłosić swoją gotowość do podawania zadanych lekcji i przekazywania wiadomości ze szkoły. Dobrowolna umowa oszczędzi opiekunom dziecka nadpobudliwego upokorzeń spowodowanych koniecznością częstego ”proszenia się” o to i tracenia około 1- 2 godzin na zdobycie informacji.

Na kolejnych zebraniach klasowych warto króciutko modyfikować zdania w zależności od realnie ocenionych potrzeb.

2 Responses to SPOŁECZNOŚĆ RODZICÓW WOBEC POMOCY DZIECKU Z ADHD

  • Witam. Mojego syna szkoła (zso nr.15 w Krakowie) pozbyła się przez sąd rodzinny, który stwierdził że poradnie i przedkładane dokumenty go nie interesują i przydzielił kuratora(tak szkola odpowiedziała na moją prośbę o współprace) . Kiedy zmieniłem szkole nagle okazało się że Syn ma zachowanie poprawne a nie naganne i 4 uwagi przez pół roku a nie 40 miesięcznie średnią prawie 3,5 z dodatkowym językiem obcym a nie 2,2. Dodam jeszcze że całe piekło z sądem rozpętało się gdy po pretensjach wychowawczyni dlaczego dzieci piją kawę w szkole zaprotestowałem „DLACZEGO W SZKOLE PODSTAWOWEJ STOI AUTOMAT Z KAWĄ”. Zmiana szkoły przyniosła super efekty ale pamiątka w postaci kuratora który co miesiąc przychodzi z zaskoczenia pozostała, efekt – syn stracił zaufanie do tych instytucji a ja też już chyba się wybiorę do lekarza.

    • Mój syn ma 9 lat , od trzech lat stwierdzone Adhd .W szkole w której się uczy jest szykanowany przez uczniów i panią psycholog , która straszy dziecko że zabiorą z domu i wsadzą do poprawczaka Pani psycholog skierowała sprawę do sądu gdzie napisała że za chorobę dziecka winę ponoszę ja . Sąd pierwszej instancji przysądził mi kuratora cyt słowa sędziny , Tak na wszelki wypadek profilaktycznie ; Jesteśmy przed sprawą apelacyjną Ręce mi opadają

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *